Dlaczego Kurtyka tak bardzo nie chce być już ministrem?

Nie ustają plotki o opuszczeniu stanowiska ministra klimatu i środowiska przez Michała Kurtykę.

Skupiają się one głównie na tym jaki będzie kolejny etap kariery tego polityka lub dywagacjach o jego następcy. Niewiele osób zadaje sobie jednak pytanie dlaczego Kurtyka tak bardzo chce odejść ze stanowiska?

O tym, że obecny minister klimatu i środowiska szuka nowej posady mówią w warszawskich kuluarach wszyscy. Wskazuje się różne możliwości: chęć kontynuowania kariery za granicą (w jednym z poprzednich tekstów wskazywałem na OECD) czy transfer do spółki PGE EJ 1 (co miałoby sens, bo Kurtykę do polityki wprowadzał Piotr Naimski dziś nadzorujący ten podmiot).

Jednak w moim przekonaniu kolejny etap kariery obecnego ministra klimatu i środowiska jest wtórny, a prawdziwy potencjał jego historii kryje się gdzie indziej. Dużo ciekawszy wydaje się powód motywujący go do zmian. Taki powód jak się wydaje istnieje i ma wymiar dużo głębszy od finansowego.

Rąbka tajemnicy może udzielić nam interpelacja poselska Janusza Kowalskiego i jej los w legislacyjnej maszynie.

W interpelacji padają ciekawe pytania, zachęcam do zapoznania się z wszystkimi, ale ja na potrzeby tego tekstu przytoczę tylko jedno z nich:

  • „Proszę o przedstawienie przygotowanych przez Pana Ministra projekcji cen uprawnień do emisji CO2 w grudniu 2020 r. w wariancie zaostrzenia celu redukcji na 2030 r. do 55% zgodnie z propozycjami forsowanymi na poziomie UE przed grudniową decyzją finalną Rady Europejskiej. Proszę o potwierdzenie daty przygotowania projekcji oraz ich autorów, która była podstawą wyrażenia przez Polskę zgody na Radzie Europejskiej na zaostrzenie celu redukcji emisji.”

Od 13 lutego gdy interpelacja wpłynęła do Ministerstwa Klimatu i Środowiska aż do dziś resort nie udzielił odpowiedzi na wskazane pytania. Ponadto czterokrotnie odroczono termin ich złożenia. Zastanówmy się dlaczego?

·       Czy miało to związek z grudniowym szczytem Rady Unii Europejskiej, na którym Polska poparła podniesienie celu klimatycznego UE na rok 2030 do „co najmniej 55 proc.”?

·       Czy polski rząd udzielił takiej zgody nie posiadając estymacji przyszłych cen uprawnień do emisji CO2, których dynamiczny wzrost podważył rentowność całych segmentów polskiej gospodarki?

·       Czy można było mimo nieuchronności transformacji energetyki w kierunku niskoemisyjnym kupić dla niej więcej czasu w ramach skutecznie prowadzonych negocjacji opartych o rzetelne analizy rynkowe?

To pytania, na które bez wątpienia powinny starać się odpowiedzieć media…

Odpowiedzi mogą okazać się kluczowe dla zachowania wzrostu gospodarczego i społecznego spokoju w Polsce. Być może wytłumaczą także dlaczego minister Kurtyka nie chce być już ministrem?